Bloog Wirtualna Polska
Są 1 255 132 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Ostatni krok ku śmierci

niedziela, 27 stycznia 2013 12:01

Szła szybko co jakiś czas oglądając się za siebie. Doskonale wiedziała kogo tam zobaczy, a mimo to nieustannie się oglądała. Coś jej mówiło, że nie jest bezpieczna, że powinna szybko uciec  i zgubić gdzieś tego Roberta.

Było już późno, gdy właśnie wychodziła z roboty. Trudziła się pracą na zmywaku w podrzędnym barze, w którym nikt jej nie szanował. Nienawidziła swego zajęcia, ale nie miała innego wyboru, musiała z czegoś utrzymać siebie i chorą matkę. Już była nawet bliska popadnięcia w depresje, jednak uratował ją przed tym mały kociak, którego znalazła pod domem.

Stawiała kroki szybko i zdecydowanie, utrzymując stale takie samo tępo marszu, jednak tej nocy nie czuła się bezpiecznie jak zawsze. Miała wrażenie, że ciągle ją ktoś śledzi. Idąc zwalniała czasem krok spoglądając przez ramie, w pewnym momencie zauważyła niewyraźny, ciemny kształt zarysowujący się w ludzką sylwetkę. Postanowiła się na chwilę zatrzymać, wtedy to rozpoznała swego prześladowcę. Jednak nie mogła pojąć, dlaczego on to robi, dlaczego ją śledzi. Chciała mu jeszcze raz wyraźnie dać do zrozumienia, że go nie potrzebuje i ma ją zostawić w świętym spokoju. Wtedy też podjęła jedną z najgorszych decyzji w jej niezbyt długim życiu. Postanowiła wyjść mu naprzeciw i wytłumaczyć chociażby siłą, że ma ją zostawić w świętym spokoju.

Początkowo jedynie zwalniała tępo, aż wreszcie się zatrzymała. Zacisnęła małe, lecz silne pięści i czekała nasłuchując  kroków Roberta.  Słyszała je coraz bliżej i bliżej, aż w końcu umilkły. Wtedy to postanowiła się odwrócić. Stał około 3 metrów od niej z rękoma schowanymi w kieszeniach i kapturem na głowie.

- Czego ode mnie chcesz? Czyż nie dałam Ci wyraźnie do zrozumienia, ze masz się odwalić?- zapytała Thabita pewnym głosem.

Nie odpowiedział jej tylko zrobił jeszcze dwa kroki wyjmując ręce z kieszeni. W bladym świetle księżyca dostrzegła w jego dłoni jasny przedmiot. Początkowo nie wiedziała co to takiego, lecz po chwili, gdy przyjrzała się zauważyła, że on trzyma nóż. Niezbyt wielki, lecz wyglądający na bardzo ostry, wręcz zabójczy. Dopiero wówczas zaczęła się bać o swoje życie. Chciała uciec, lecz sparaliżował ją strach. Nie mogła się ruszyć z miejsca, a on powoli podchodził coraz bliżej i bliżej, i bliżej, aż znalazł się niecałe 40 cm od niej.

- Co głupia dziewucho, myślałaś, że się mnie od tak pozbędziesz? A może myślałaś, że mnie teraz dopadniesz?-mówiąc to przyłożył jej nóż do brzucha- Jesteś tak rozkosznie bezradna..- w tym momencie wybuchnął śmiechem, który nawet w najmniejszym stopniu do niego nie pasował- pamiętasz? Chciałem Ci pomóc, ale ty mnie odepchnęłaś. Teraz gdy naprawdę potrzebujesz wybawcy nie ma nikogo, kompletnie nikogo, kto mógłby Cię uratować z opresji. Jesteśmy sami.. kotku-określenie, które powinno być czułe wypowiedział w taki sposób, że stało się przerażające-tak zupełnie sami…

-Błagam oszczędź mnie-te słowa wypowiadała z powstrzymując się od płaczu- zrobię co tylko zechcesz… tylko proszę, pozwól mi żyć..

Nagle poczuła przeszywający ból policzka, przyłożyła do niego dłoń i poczuła, ze wypływa z niego krew. Zrozumiała, że sytuacja jest poważniejsza, a on jest groźniejszy niż myślała.

- Jedyne czego chce to twojej śmierci ty głupia japońska dziwko- wykrzyczał i wbił jej kilkakrotnie nóż w brzuch, a później patrzył z wielką satysfakcją, jak wykrwawia się i powoli umiera w męczarniach. Gdy uznał, że już nie żyje odciął jej kosmyk włosów i odszedł w ciemność, pozostawiając wykrwawione ciało 20 letniej dziewczyny na pastwą zgłodniałych psów.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kolejny krok ku smierci

wtorek, 25 stycznia 2011 14:47

      Następnego dnia gdy szła do pracy zobaczyła go. Był z jakąś dziewczyna. Miała ochotę krzyczeć z bólu jaki ją przepełniał . Jeszcze wczoraj to ona była na jej miejscu. To ją trzymał za rękę . To ona była jego słońcem. Lecz to minęło. Wczoraj skończyło się wraz z wybiciem północy. Dziś jej miejsce zajmuje jakaś pusta dziewczyna z kilogramem tapety na twarzy.

- Co on w niej widzi?- mruknęła pod nosem- W czym ona jest lepsza ode mnie?

      Szla dalej chodnikiem. Była przygnębiona i nie patrzyła pod nogi, przez co wywróciła się. Czuła ból w kolanie.”Pewnie znowu je zdarłam”-pomyślała. Wstała, lecz miała problem z utrzymaniem równowagi. Zachwiała się. Zapewne skończyłoby się to kolejnym upadkiem gdyby ktoś jej nie złapał. Gdy już stała stabilnie, odwróciła się by zobaczyć swojego „wybawce”.

- Nic Ci nie jest?- zapytał nieznajomy.

      Przyglądała mu się przez chwile. Był wysoki, miał około 190 cm wzrostu, włosy trochę potargane przez wiatr, wyraziste rysy twarzy, ładne oczy i szeroki uśmiech. Miała wrażenie ze już go gdzieś widziała, ale nie mogla sobie przypomnieć gdzie.

- Hej! na pewno nic Ci nie jest?

- Nie, wszystko w porządku- tym razem odpowiedziała- dzięki za troskę.

- Nie ma za co – odparł i uśmiechnął się jeszcze szerzej- może usiądziesz na chwile... kolano dość mocno Ci krwawi.

- Zaraz przestanie. Nie musisz się o mnie martwić. Nie potrzebuje niczyjej...litości.

- Ależ ja się wcale nad Tobą nie lituje tylko chce Ci pomóc. Widzę, że coś Cię dręczy. Może chcesz o tym pogadać?

- Skąd możesz to wiedzieć? Nawet mnie nie znasz!

- Widzę to po twoim zachowaniu...

- Nie będę się zwierzać komuś, kogo nie znam!

- Jestem Robert. Teraz już mnie znasz... więc co się stało?

- Nie rozumiesz, ze nie chce się zwierzać?- warknęła na niego.
- Nie znam słowa nie.
- Odwal się ode mnie... nie mam zamiaru z Tobą gadać... chyba nie jesteś aż tak tępy, żeby tego nie zrozumieć- wykrzyczała mu prosto w twarz po czym odwróciła się na piecie i szybkim krokiem oddaliła. 

Jednak on nie dał za wygraną i poszedł za nią.


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: smutek

komentarze (0) | dodaj komentarz

Uczę się umierać w sobie.

niedziela, 19 grudnia 2010 19:14

      "Baka"-pomyślała Thabita gdy on odszedł bez słowa zostawiając ją samą na środku ulicy.

      Jak on w ogóle mógł ja tak zostawić? Była sama i załamana. Miała ochote pójść na pobliski most i rzucić się w toń rzeki. Pewnie zrobiłaby tak gdyby nie ta świadomość, że w domu czeka na nią chora matka. Ruszyła pewnym krokiem w strone dzielnicy w której mieszkała. Tak idąc mówiła sama do siebie:

     -Cholerne życie. Najlepiej byłoby jakbym się wogóle nie urodziła.- zobaczyła puszkę po piwie i kopnęła ją najmocniej jak tylko mogła.

     Dochodziła już do domu. Dookoła było ciemno. Jedyne światło, które mogła dostrzec padało skąpo z czyjegoś mieszkania. Okolica, w której mieszkała nigdy nie wyglądała na przyjazną, tym bardziej kiedy nic nie było widać. Każdy szmer powodował przyśpieszenie bicia serca. Jednak nie u niej. Znała tę okolicę jak własną kieszeń i wiedziała, że nikt jej nic nie zrobi. Zresztą nie bez powodu w gimnazjum chodziła na zajęcia z boksu. Już jako dziewczynka miała mocne uderzenie, teraz jest już kobietą, a jej ciosy stały się mocniejsze i sieje postrach w swojej dzielnicy. Nikt stąd nie odważyłby się jej zaczepić. 

    Nareszcie doszła do drzwi prowadzacych na klatkę schodową, gdzie znajdowało się jej mieszkanie, gdy uslyszala cichutkie miauczenie. Podeszła do miejsca skad dochodził ten jakże miły dla ucha dżwiek i zobaczyła malutkiego kotka. Była to jedyna pozytywna rzecz jaka przytrafiła jej sie tego beznadziejnego dnia. Wziąła go na ręce i pewnym krokiem poszła prosto do mieszkania.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

czwartek, 29 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  130  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Archiwum

O moim bloogu

W ciemnym zaułku wszystko jest takie, jakie nie powinno być. Poznaj "ciemny zaułek" życia Thabithy - japonki mieszkającej w Polsce, mającej wielkiego pecha.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 130

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl